Waldek Brzeziński
 

 

Wtorek, 22 sierpnia 2012 r., sobota, 1 września 2012 r.

Dodałem kolejne wakacyjne zdjęcia,  tym razem zrobione w Suwalskim Parku Krajobrazowym i w okolicy Wiżajn. Z podziękowaniami dla Gosi i Marka.

Poniedziałek, 13 sierpnia 2012 r.

Zrobiłem kilka zdjęć w czasie wakacji. Pewnie warto byłoby napisać, dlaczego pokazuję właśnie te. Lecz na cóż opisy, gdy zdjęcie "nie mówi". Chociażby o wyborach i emocjach autora. To ta sprzeczność: zdjęcia dla siebie czy ...? Taką mam koncepcję!

Przypisy i wyjaśnienia:

  1. Zdjęcia nad Wigrami - dzięki Marek.
  2. Park Borowiacki - jeden z najlepszych pomysłów, jakie udało się zrealizować w ostatnich latach w Czersku. Łąki i mokradła zamienione w sympatyczne i klimatyczne miejsce spotkań i wypoczynku. Chętnie odwiedzane wielopokoleniowo.
  3. KO-BOR-KA - festiwal folklorystyczny w Czersku, na niewielkiej scenie. Artyści występują wg najlepszych chęci z pięknym animuszem. Scena dobrze oświetlona, co niestety rzadko stosuje się w Suwałkach na podobnych imprezach. Tniemy koszty?
  4. Dworzec kolejowy w rodzinnej miejscowości. Temat na odrębne opowiadanie. Początek, koniec, bez końca?

Zdjęcia w galerii Suwalszczyzna oraz Czersk i okolice.

 

Czwartek, 19 lipca 2012 r.

Odbył się V Suwałki Blues Festiwal. Jubileuszowy. Wrażeń wiele. Obserwacji, różnych - mnóstwo. Myśli i refleksji - jeszcze więcej. Bez komentarzy. Tylko zdjęcia z koncertów, moim zdaniem, ciekawych, fajnych, emocjonalnych. Dla skromnego uhonorowania wykonawców. Mam nadzieję sukcesywnie je uzupełniać. Tymczasem dwa: Innes Sibun Band i Nico Duportal & His Rhythm Dudes. Trzecie -mała wprawka "atmosferyczna". (Zdjęcia w galeri)

Czwartek, 5 lipca 2012 r.

Po bardzo fajnej rozmowie "a"la Plaza" , wnioski osobiste i troszkę retrospektywne:

Granicą dostępu do wykwintnej kultury jest posiadanie samochodu. Tym sposobem elitarne, wysokie C, wbrew goracym zaprzeczeniom, zblizyło się do kapitału. Tak czy siak, kurs wyznacza kierunek. Trzeba odsiewać ziarno od plew.

Poniedziałek, 4 czerwca 2012 r.

Dzisiaj przekonałem się, że są ludzie, dla których uroki Suwalszczyzny są wartością samą w sobie, wartą np. rezygnacji ze szczęścia wielkiego miasta. Im dedykuję niedzielne zdjęcia z poszukiwania światła w czasie burzy i deszczu. Z podziękowaniami dla Marka. (zdjęcia związane z wpisem w galerii w zakładce Suwalszczyzna).

Poniedziałek, 28 maja 2012 r.

Wpis dzisiaj, jednak dotyczy soboty 26 maja 2012 r. Wczesne wstawanie przyniosło wspaniałe wrażenia w Suwalskim Parku Krajobrazowym. Potem "piękno samoistne", czyli konie w skoku w Mikołajewie. Wszystko dzięki Markowi i Karolowi. Może jakiś ślad tych moich poszukiwań pozostanie, a potencjalni widzowie przyczynę zrozumieją i efekty zaakceptują. Zdjęcia w galerii.

Poniedziałek, 21 maja 2012 r., czwartek 24 maja 2012 r.

Czegoś szukałem w sobotę między Raczkami, Bakałarzewem, Filipowem i Wiżajnami. W towarzystwie akuratnym, bo milczącym gdy trzeba i życzliwym słowami i gestem na równi. Znalazłem? Wolność domysłów wskazana jak najbardziej. W przypadkach wątpliwych zawsze można zapytać.Jak zwykle kłopot tylko, jak to znaleźne pokazać.

W środę ciag dalszy poszukiwań, późnym popołudniem. Zdjęcia w galerii.

 

Czwartek, 3 maja 2012 r.

W dniu święta Konstytucji 3 maja w Parku Konstytucji 3 maja wystąpił Zespół Pieśni i Tańca "Kwiaty Polskie" z Ejszyszek (Litwa). Bardzo mi się podobał ten występ. Z wielu powodów. Wyemienię tylko jeden. Dawno nie widziałem tak zaangażownaych artystów chcących widzom sprawić chwile radośći i wzruszeń. Zdjęcia z występu w galerii.

 

Niedziela, 29 kwietnia 2012 r.

Po długiej przerwie zrobiłem kilka zdjęć.

Wśród oczywistych oczywistości jest i taka, że Suwalszczyzna piękną jest. Problemem dla mnie jest tylko (i aż) tego piękna utrwalenie i pokazanie innym, w podzięce za możliwość osobistego obcowania z darami Pani S. Szczególnie wtedy, gdy coś zdaje się przemijać. Piękno - z dedykacją dla córek. Podziękowania dla Marka - za wytrwałość. Zdjęcia w galerii - Suwalszczyzna.

 

Sobota, 17 marca 2012 r.

www.youtube.com/watch

www.youtube.com/watch

www.youtube.com/watch

 

Środa, 29 lutego 2012 r.

Prawdopodobie spadnie spożycie soli. Jest to niezamierzony, poboczny i dobroczynny skutek działalności pewnej grupy przestępców. Niestety, pewnie na zasadzie równowagi, wszechobecnej w przyrodzie, wzrasta użycie pieprzu. Sól, ta spożywcza, jest dla człowieka niezbędna. Z pieprzem jest inaczej. Mam taką nadzieję.

 

Czwartek (nie jestem pewien).

Pasożyty najczęściej wybierają organizmy zdrowe. Mogą dłużej z nich korzystać. Ludzie wolą czyjeś slabości, nieszczęścia. Bez granic. I trzeba być słabym, aby to dostrzec.

Chcąc poznać lepiej ludzi bliskich - powiedz im o swoich słabościach..

 

Sobota, 26 listopada 2011 r.

Psom zadroszczę, że chcą i potrafią zdychać w samotności. Chyba wiem dalczego: Nie muszą już prosić, żeby im ktoś drzwi otworzył.

 

Niedziela, 19 czerwca 2011 r.

Wczoraj i dzisiaj odbyła się w Suwałkach kolejna edycja Pikniku Kawaleryjskiego. Mnie interesuje (z różnych powodów) tylko dzień pierwszy tej fajnej imprezy. Gieros słusznie zauważył, że trudno już rozróżnić datowanie zdjęć z pikników. Uwagę tę dedykuję organizatorom, bo Gieros z reguły wie co mówi. Od siebie kilka zdjęć z próbą innego pokazania uczestników imprezy, zmęczonych i zaangażownaych. Oczywiście w zależności od tego, co akurat chcą lub muszą robić. Zdjęcia związane z wpisem umieściłem w zakładce "Konie - piękno samoistne".

Niedziela, 5 czerwca 2011 r.

Niewielu się spodziewało, że po chłodnym wstępie wiosna tak się gorąco przeistoczy, dając dużo radości wszystkim poszukiwaczom cudów wiosennej natury. Poniżej kilka zdjęć z przejazdu bardzo późnym popołudniem wzdłuż Czarnej Hańczy,  raczej wieczorem, oczywiście dzięki zaproszeniu Marka. I tylko szkoda, że nie zawsze mogę z tych zaproszeń skorzystać (zdjęcia związane z wpisem umieściłem w galerii w zakładce Suwalszczyzna i Konie ...).

Sobota, 28 maja 2011 r.

Kilka dni temu, dzieki życzliwości Gierosa, byłem w Druskiennikach oraz w pobliskiej miejscowości Grutas. Była to wycieczka wielce interesująca, wieloznaczna, w doborowym towarzystwie. W Grutas znajduje się Park, którego zwiedzenie polecam wszystkim, szczególnie ludziom młodym, pragnącym według własnego uznania i rozumienia poznać część przeszłości. Rzeczy tam zgromadzone, często wielkości monumentu, można opisać krótkim: trochę straszno i trochę śmieszno. Dla mnie to "straszno" dotyczy nie tylko pomników Stalina i Lenina itp., ale i widoku zwierząt zgromadzonych w czymś na kształt ZOO, prawdopodobnie wtedy, gdy zaczęła spadać liczba zwiedzających "pamiątki komunizmu". "Śmieszno" to np. widok czterech pomnikowych facetów wychodzących z lasu wg. mnie w stanie wskazującym oraz srogość min niektórych pomnikowych postaci. Na szczęście po tych wieloznacznych doznaniach w Parku Grutas poznałem urok Druskiennik i piękne widoki Niemna w miejscowości Liskiava (Liszkawa), gdzie w nieistniejącym już zamku litewski książe Mendog był koronowany, a teraz można zwiedzić śliczny kościół pw. św. Trójcy. Wypada też dodać że byliśmy także w urokliwym, zagubionym pośród puszczy litewskiej miasteczku Kopciowo, gdzie grób i pomnik Emili Platter, naszej bohaterki narodowej.  Zdjęcia w galerii, zakładki Park Grutas oraz Druskienniki i okolice.

Sobota, 21 maja 2011 r.

Bardzo długa przerwa. Może lepsze określenie - dystans, z całą wieloznacznością tego słowa. Tymczasem kilka zdjęć z niedawnego, niespodziewanego i popołudniowego wypadu. W dobrym towarzystwie. Suwalszczyzna piękna jest, tym razem na wiosnę. I kolorowa. Też wieloznacznie.

 

Niedziela, 9 maja 2010 r.

Tegoroczna majówka - trzy dni różnej pogody, bardzo odbiegającej od marzeń ogółu i tęsknot za ciepłem i światłem. To także trzy dni fotografowania, o różnym charakterze i tematyce. Najwięcej zadowolenia przynióśł mi niespodziewany plener w trasie, niedzielny, w znakomitym towarzystwie Marka, także z bardzo pozytywnymi akcentami kulinarnymi w Sejnach. Po drodze także Wigry, ze skromnym bardzo jarmarkiem folkloru (tam też zapanowała standaryzacja), okolice Maćkowej Rudy, Pogorzelca, Szypliszek i jeziora Szelment o zachodzie. W Wigrach ucieszył mnie widok przypominający średniowieczne jarmarki na podzamczu. Tylko, że teraz rumaki żelazne. I wszyscy uczestnicy to raczej szlachta, aczkolwiek różnej miary.

P.S. Za życzenia zdrowia - dziękuję. Bardzo się przydadzą. I aby się troszkę wczuć w dzisiejszy plener, na którym niestety nie byłem - kilka zdjęć poniżej z wyjazdu 2 maja. Marek - chyba nie wiesz jak Ci zazdroszczę. Z różnych powodów.

Zdjęcia związane z tym wpisem znajdziecie w galerii, zakładka Suwalszczyzna

 

Czwartek, 29 kwietnia 2010 r.

Każdy kolejny wyjazd na fotografowanie staje się ważniejszy. Poranne wstawanie i różne takie zachowania nabrały charakteru rytuału. Marek - dziękuję. I coraz bardziej zdaję sobie sprawę z, mam nadzieję tymczasowych, ograniczeń moich umiejętności, które nie pozwalają w pełni oddać widzom urok tego co widziałem. Tym razem poszukiwania wiosny zakończyły sie sukcesem, mimo że wydaje się ona jakaś zamglona, przezłocona i zbytnio zielona.

 

 

Wtorek, 16 marca 2010 r.
 

 
 
Oligarchizacja partii to zjawisko opisane już sto lat temu przez Ro­berta Michelsa. To on sformułował żelazne prawo oligarchii.
-              Ale to jest inny proces. Michels na przykładzie socjalde­mokracji niemieckiej pokazy­wał, że w wielkich, masowych partiach wyłania się aparat, któ­ry zaczyna kierować się wła­snym interesem, obejmuje wła­dzę w partii i sprowadza zasadę demokratyczną do fasady. Nato­miast dzisiejsza oligarchizacja polega na tym, że partie już nie wspierają się na masowym członkostwie ani nawet płat­nych aparatach. One funkcjonu­ją jako tzw. machiny polityczne, w których szeregowi członkowie są mało istotni, wręcz niepo­trzebni, bo praca na rzecz partii jest kupowana. Kadrowi działa­cze żyją z diet radnych, na eta­tach w zarządach miejskich spółek, w biurach poselskich. Partie nie mobilizują społeczeń­stwa poprzez swoich członków. Nie wspierają się na ich aktyw­ności, także składki nie mają większego znaczenia. Drugi pro­ces, który ma znaczenie, to pro­ces kartelizacji. Partie w grun­cie rzeczy zawierają ze sobą zmowy kartelowe.
Jakie na przykład?
-              Jeżeli jest ordynacja, która wprowadza wysoki próg, i wszystkie partie to uzgodniły i pilnują tego rozwiązania - to jest element takiej zmowy. Również finansowanie partii z budżetu jest elementem ukła­du kartelowego. Innym ele­mentem jest podział czasu an­tenowego, często również zmo­wa dotyczy nadzoru nad media­mi publicznymi. W ten sposób nowym siłom bardzo trudno się przebić, co powoduje ich znie­chęcenie.
 Prof. Jacek Raciborski w wywiadze dla "Przeglądu Tygodniowego" Nr 11 (533) z 21 marca 2010 r.

Czwartek, 4 marca 2010 r.

Poszukiwania wiosny trwają!!! Pragnienie ujrzenia soczystej, naturalnej zieleni w ciepłych, słonecznych promieniach motywuje pozytywnie i skutecznie. To także symboliczna nadzieja na lepsze jutro.

Dzięki Markowi moje poszukiwania to sobotnie popołudnie na koniec lutego, z efektem jak na zdjęciach. w galeri. Tymczasem Pani Zima górą. Daje niestety to odczuć na każdym kroku. Jednak zgodnie z "...odwiecznym prawem natury..." jej czas tak czy siak dobiegnie końca. W tym roku.

 

Poniedziałek, 1 marca 2010 r.

Alan Parsons Project - dobrze jest odkryć coś w późnym wieku. www.youtube.com/watch

 

Czwartek, 25 lutego 2010 r.

„… Państwo „realnego kapitalizmu" rezygnuje z obietnicy zapewnienia bezpieczeństwa socjal­nego, ale przyrzeka bronić nas przed terrorysta­mi, bandytami, pedofilami, dilerami narkotyko­wymi etc. Nic nie dzieje się jednak za darmo -„bezpieczeństwo" wymaga poświęceń i rezy­gnacji z wolności obywatelskich. Dlatego pań­stwo wymusza zgodę na podsłuchy telefonicz­ne, kontrolę poczty mailowej, sprawdzanie oso­bistych rachunków bankowych, wchodzenie w prywatne życie obywateli. Liczba instytucji, które mogą podsłuchiwać, kiedy chcą i kogo chcą, jest w Polsce bardzo duża. Nikt nie zna dokładnej liczby osób podsłuchiwanych - każdy aktywniejszy obywatel może przypuszczać, że jest kontrolowany. Powstająca w ten sposób „kultura strachu" obniża poziom zaufania spo­łecznego, utrudnia zawiązywanie silnych więzi między ludźmi, a także chroni władzę przed zbyt aktywnym społeczeństwem….”.

„… Media ułatwiają władzy budowanie atmosfe­ry zagrożenia. Sprzyja temu wszechobecna ta­jemnica w życiu publicznym - wszelkie tajne służby działające poza nadzorem społecznym świetnie się w tym czują. Tajemnica państwowa, wojskowa, bankowa - to wszystko ma tworzyć przekonanie o istnieniu jakiegoś głębszego sen­su w obowiązującym porządku i działalności taj­nych służb. Poza tym tajemnica budzi szacunek, bo sugeruje, że jest coś istotnego do ukrycia. Gdyby się okazało, że za bardzo nie ma czego ukrywać, całe to ględzenie o bezpieczeństwie publicznym straciłoby sens…”.

„.. Państwo, które wydaje więcej na wojsko i służby specjalne niż na naukę i edukację, bez względu na to, jak się samo nazywa, jest bar­dziej państwem policyjnym niż obywatelskim. I nie zmieni tego nawet zamiana PiS na PO. Z ko­lei społeczeństwo, którego obywatele zamykają się w czterech ścianach i nie bardzo mają ochotę wychylić się poza klatkę prywatności, niewie­le ma wspólnego z ładem demokratycznym. I nieważne, czy dzieje się to w Polsce, czy na Bia­łorusi. Szkoda, że „wolne media" bijące ostatnio na alarm z powodu losów Polaków na Białorusi nie dostrzegają zagrożeń dla demokracji obywa­telskiej w Polsce…”.

Piotr Żuk, "Kultura strachu", Przegląd Nr 8 (530), 20 lutego 2010 r.

 

Poniedziałek, 15 lutego 2010 r.

Prawdziwy bal zaczyna się wtedy, gdy panowie zdejmują marynarki. Szczególnie te założone do tzw. muszki.

 

Piątek, 12 lutego 2010 r.

Samotność to taka straszna trwoga ....

 

Poniedziałek, 1 lutego 2010 r.

 Za Wikipedią:


Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord (ur. 2 lutego1754 w Paryżu, zm. 17 maja1838 tamże) (znany po prostu jako Talleyrand) – francuski dyplomata, minister spraw zagranicznych Francji; biskup Autun, książę Benewentu. Reprezentant Francji na kongresie wiedeńskim.

Do historii przeszedł jako zręczny dyplomata, cyniczny i bezwzględny, stanowił najdoskonalsze wcielenie typowego dla swej epoki pragmatyka, amoralnego polityka i męża stanu, choć inni widzą w nim żarliwego patriotę niezmiennie walczącego o francuską rację stanu, mimo zmieniających się okoliczności.

W obiegowej opinii Francuzów stał się symbolem wiarołomstwa i politycznego cwaniactwa. Jego zachowanie było krytykowane przez wielu wybitnych ludzi kultury i sztuki (m.in. Victora Hugo, Stendhala, Balzaca).


Napoleon powiedział kiedyś do Talleyranda: „…Jesteś łajnem w jedwabnych pończochach….”. Będąc genialnym wodzem i cesarzem Francuzów Napoleon posiadł umiejętność szybkiej oceny ludzi.

Dzisiaj pończochy, a szczególnie jedwabie są tańsze.

 

Niedziela, 31 stycznia 2010 r.

Matematyka jest królową nauk.

 

Wtorek, 26 stycznia 2010 r.

Sobie zadaję pytanie (bo pewnie tak trzeba - działanie musi z czegoś wynikać) jaka ma być "moja strona internetowa"? To także pytanie - na cóż ci to? Na dzisiaj jedyna odpowiedź, którą mam śmiałość napisać, to: chwilowa lub dłuższa chęć poruszania się w innym świecie niż codzienność, rozmowa, która nie zmusza do odpowiedzi, a tylko zachęca do wspomnień, może refleksji. Bo może trzeba się spieszyć, by ślad jakowyś zostawić, gdy inne zatarły się na pamięci ścieżce lub patrzeć wciąż na nie nie sposób.

 

 

© Copyright 2010 Waldemar Brzeziński. Bravio.pl

Strony Internetowe