Waldek Brzeziński
 

 

sobota, 4 sierpnia 2018 r.

Innowacja i komunikacja

Prawdopodobnie w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, w trosce o dobro i komfort pasażerów, w suwalskich autobusach komunikacji miejskiej pojawił się komunikat (kartka A 4 naklejona na szybę) "autobus nie jest klimatyzowany" . I wszystko jasne. Tak rozwiążuje się węzły gordyjskie, a pasażer, teraz świadomy, zna swoją sytuację.

sobota, 28 lipca 2018 r.

Po dłuższej przerwie.

Zamarzyłem odwiedzić przyjaciela, który mieszka na jednym z nowoczesnych suwalskich osiedli. Wyobraziłem sobie, że będzie fajniej, gdy zrobię  mu niespodziankę. Przed jego domem zastałem wysoki, solidny, żelazny płot. I tabliczkę - teren prywatny, wstęp surowo wzbroniony. Takie czasy, podobno trzeba się dostosować.

niedziela, 15 listopada 2015 r.

Jesień.

Jesień to pora roku, która jest dla fotografującego plenery najbardziej wdzięcznym tematem. Jesień jest najbardziej róznorodna emocjonalnie, kolorowa i wielowarstwowa, szarodołująca i abstrakcyjnie inspirująca. Jednocześnie jest wielkim wyzwaniem, aby to, co widziane w plenerze, udało się przekazać na papier lub ekran. Technika to paradoksalnie i pomoc i przeszkoda. Umiejętnośći autora widać jak na dłoni i nie wystarczy stwierdzenie "... taką miałem koncepcję...". To bliższe mistrzom gatunku, którzy tworzą i nie muszą nic tłumaczyć. Moje zdjęcia to efekt kilku tegorocznych jesiennych objazdów po Suwalszczyźnie, możliwych dzięki uprzejmości Marka. Może znajdziecie wśród nich coś jesiennego dla własnego nastroju.

Z podziękowaniami dla Marka. 

(zdjęcia w galerii "Suwalszczyzna".

17 maja 2015 r., niedziela

Muzeum

W telewizji prezentowana jest reklama pod hasłem - muzeum niezrealizowanych i niespełnionych marzeń. Po ostatnim pobycie w Trójmieście chyba wiem, o które muzeum chodzi.

 

4 stycznia 2015 r., niedziela

Podróże kształcą.

Tak mówi przysłowie. Na stacji w Tczewie, w oczekiwaniu na dalszą podróż, dwukrotnie miałem okazję zobaczyć "cudo" techniki ulubionej, bo kolejowej. PENDOLINO. Z sarkazmem "cudo", bo tak jest to obywatelom przedstawiane przez tych, którzy o zakupie zadecydowali, wbrew rozsądnym opiniom przeciwników zakupu i zwolennikom polskich rozwiązań np PESY z Bydgoszczy lub NEWAGa z Nowego Sącza. Rozwiązań nielicznych (niestety), którymi jesteśmy w stanie konkurować w nowoczesnej Europie. "Impuls" z Nowego Sącza pobił rekord prędkości na torach w Polsce rozwijając 211 km/h. Pendolino to taki PR-owski plasterek na codzienne bolączki komunikacyjne kolejowe i drogowe, których jest bez liku. Pendolino zrobiło na mnie wrażenie. Jak kobieta, o której wiele się słyszało, wielokrotnie widziało jej śliczne zdjęcia. Pendolino zjawiło się prawie bezgłośnie, jak duch, tym piękniej, że niespodziewanie. Piękna, smukła linia. Dynamizm w poruszaniu się, szczególnie na starcie. I tym większe rozczarowanie, gdy wnętrze okazało się puste. W dwóch pociągach, porannym i wieczornym, relacji Gdynia – Warszawa, w całym składzie naliczyłem zaledwie kilkunastu pasażerów, Obok cudu poznawczego będzie cud ekonomiczny. A może to tylko trudne początki. W dalszą podróż udałem się z konieczności pociągiem Tanich Linii Kolejowych, w którym taniość widoczna była na każdym kroku. TLK są częścią tej samej spółki, co Pendolino. Niestety do Suwałk obecnie tylko takie jeżdżą i wiele wskazuje, że długo innych nie zobaczymy, mimo, że Rail Baltica, rozwój Polski Wschodniej, zjednoczona Europa i tym podobne PR-owskie ble ble. Oby tylko tych, które są nie zabrano.

 

2 listopada 2013 r., sobota

W ulubionym "Przeglądzie" (43/2013) Tomasz Jastrun przedstawił interesujące poglądy na temat współczesnych polityków w felietonie "Narcystyczna osobowość naszych czasów". Obszerny fragment  będący doskonałym poradnikiem w obserwowaniu i ocenie "wielkich politycznych rządzić próbujących" poniżej:

"... A nasi rządcy? Czy premierowi Tuskowi nie grozi pewna przypadłość? Po sześciu latach rządzenia nawet w demokracji, jeśli lider wyraźnie góruje w swojej partii, wkrada się podstępnie pycha. I przekonanie, że wszyscy wokół są głupsi i nie wiedzą. Wielki Piłsudski cierpiał na ten syndrom jak najbardziej. To prawda, górował nad otoczeniem i mało grzecznie mawiał do polityków: „Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”. Cała sztuka to górować, nie tracąc kontaktu z rzeczywistością. Mało komu to się udało. Analizował ów problem lord David Owen, kiedyś minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, w książce „Chorzy u władzy” (miałem przyjemność rozmawiać z Owenem rok temu z okazji wydania jego książki w Polsce). Im dłużej osoba znajduje się u władzy, tym bardziej nasilają się symptomy pychy. Oto kilka z długiej listy cech charakteryzujących ten stan psychiczny

  • Narcystyczne skłonności do postrzegania świata przede wszystkim w kategorii areny, na której polityk okazuje moc i władzę, szukając uwielbienia, zamiast skupić się na pragmatycznym podejściu do realnych problemów.
  • Nieproporcjonalne koncentrowanie uwagi na własnym wizerunku.
  • Kurczowe trzymanie się błędnej i nieskutecznej polityki wyraźnie przynoszącej zgubne skutki.
  • Ocena sytuacji tylko na podstawie z góry przyjętych przez siebie założeń i sądów przy jednoczesnym niedopuszczaniu do świadomości jakichkolwiek oznak, że jest inaczej.
  • Cechą charakterystyczną pychy jest niezdolność do zmiany kierunku polityki, co równałoby się przyznaniu do błędu. Jest też tendencja do prezentowania siebie w trzeciej osobie.

Czy o takim polskim polityku nie powstał niedawno film? Gdy popatrzeć na plejadę wielkich polityków tego świata, wszyscy po jakimś czasie tracili kontakt z rzeczywistością. Z czego nie zawsze wynikały dobre rzeczy dla świata....".

Tomasz Jastrun pisze i cytuje opinie o wielkich. Myślę, że mają oni wielu naśladowców, co w kontekście zbliżających sie licznych wyborów czyni felieton bardzo przydatnym.

9 maja 2013 r., środa

Jestem po lekturze wydawnictwa informującego o zbliżających się wydarzeniach kulturalnych w Suwałkach. Znalazłem tam takie oto rekomendacje jednego z artystów, pochodzące z jego oficjalnej strony internetowej:

"... 15 lat przepracował w teatrze ocierając się o resztki STS-u i początki obecnego Teatru Rampa. ..."

"... Grał nawet w Narodowym, dopóki ten się nie spalił. ... ".

Stąd naturalnym wydaje się kolejny fragment: "... Wciąż czeka na agenta (...), który należycie go wypromuje, jak to bywa za oceanem. ...".

8 sierpnia 2012 r., środa

W jednym z telewizyjnych programów informacyjnych, ważnych, bo całodobowych, usłyszałem następujące pytanie, które dziennikarz zadał specjaliście: "...Proszę powiedzieć, czym kajakarstwo rózni się od wioślarstwa?...". Zakładam, że dziennikarz nie jest idiotą i pyta, bo realizuje "misję społeczną mediów", bo taka wiedza jest widzom potrzebna. Nasze olimpijskie ambicje rosną, bo to są ambicje "... na miarę naszych możliwości i oczekiwań...". 

29 lutego 2012 r, środa

W trakcie wyjaśniania jest tzw. afera "solna". W skrócie: kilka przedsiębiorczych osób pomnażało swój majątek kosztem zdrowia swoich sióstr i braci - innych ludzi. Wśród wielu pytań, które (mam nadzieję) zostaną postawione "sprawcom", wśród pytań stawianych przez tych czy innych wybitnych przedstawicieli niezależnych mediów, głównie w trosce o poczytność, słuchalność i oglądalność, piszę pytanie , które chętnie postawiłbym tzw. zwykłym pracownikom firmy zajmującej się zamianą soli w złoto: czy wiedzieli?

16 lutego 2012 r, czwartek

Usłyszałem taką wypowiedź: "mój kochany dureń". Dodam, na wszelki wypadek, że stwierdzenie dotyczyło innego, bliżej mi nieznanego osobnika. Początkowo uznałem to za przykład niezdecydowania płci pięknej i to potrójnego. Bo i mój, i kochany i dureń.  Dzisiaj już wiem, że takie "połączenie" jest możliwe i powinno być przyjmowane z nieukrywaną radością , bez głębszych przemyśleń. Bo gorzej, gdy te określenia występują rozdzielnie, z róznym akcentowaniem.

29 sierpnia 2011 r., poniedziałek.

Suwałki mają nie tylko najnowocześniejsze autobusy komunikacjui miejskiej. Mają też najwybitniejszych kierowców, którzy te autobusy obsługują. Jechałem dzisiaj autobusem lini "X" o nr bocznym "Y", który kierowca obsługiwał (prowadził?) tylko lewą ręką. 5 przystanków, 5 skrzyżowań, 4 razy mineliśmy światła, a prawa dłoń spoczywała cały czas w okienku do sprzedaży biletów. Została użyta tylko raz - kierowca podrapał się w ucho. Gienialne połączenie człowieka i maszyny w XXI wieku.

 

© Copyright 2010 Waldemar Brzeziński. Bravio.pl

Strony Internetowe